Ferrari Luce: tak nieudane, że Chińczycy nawet go nie skopiują

0
3

Premiery nowych samochodów zwykle przez pomyłkę powodują skandale. W przypadku Luce zrobiono to celowo. Jony Ive, czarodziej Apple, który pomógł ukształtować markę LoveFrom, już w lutym wiedział, że ten w pełni elektryczny czterodrzwiowy wywróci wszystko do góry nogami. Tylko nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo.

Na pierwszy rzut oka wnętrze spodobało się ludziom. Firma LoveFro porzuciła irytujące, wrażliwe na dotyk panele szklane, które stały się standardem w ostatnich Ferrari, i wróciła do fizycznych przycisków. Prawdziwe guziki. Kliknięcie przełączników. To było właściwe. Zdecydowanie trafili w dziesiątkę, jeśli chodzi o wnętrze. Wygląd zewnętrzny to zupełnie inna historia.

Nawet Lucar di Montezemolo nie może tego znieść. Ten człowiek kierował Ferrari od 1991 do 2014 roku. Stworzył jego mitologię. I wierzy, że tym modelem firma zabija duszę marki.

„Ryzykuję zniszczeniem legendy… Mam nadzieję, że przynajmniej zdejmą Prancing Horse z tego samochodu”.

Powiedział Asknews, że wolałby odgryźć sobie język, niż powiedzieć, jak okropnie wyglądała. Ale i tak nie mogłem się powstrzymać. Jego ostateczny cios? Chińska firma pewnie nawet nie zadałaby sobie trudu sklonowania go. Zwykle, jeśli przykręcisz plakietkę, ktoś w Azji wykona inżynierię wsteczną w ciągu kilku miesięcy. Purosangue szybko zainspirował Xiaomi do stworzenia crossovera YU7 i wszyscy to zauważyli. A co z tym modelem? Jest po prostu zbyt brzydka, żeby ją kopiować.

Czy można być zbyt brzydkim, żeby kraść? Okazuje się, że to możliwe.

Fala oburzenia nie ogranicza się do byłych szefów. Matteo Salvini, minister transportu Włoch, również nie mógł powstrzymać się od komentarza na X (dawniej Twitterze). Zarzucił, że samochód w ogóle nie przypomina Ferrari. Zadawałem pytania dotyczące „innowacyjności”. Napisałem krótki wiersz o tym, co powiedziałby Enzo Ferrari. Najprawdopodobniej milczał.