Ucieczka. Mówimy konkretnie o ucieczce przed organami ścigania. Rzadko jest to dobre rozwiązanie. I robić to z trzyletnim dzieckiem zapiętym na tylnym siedzeniu? To przechodzi z kategorii złych decyzji do sfery nieuchronnej tragedii. Dokładnie to samo, co ta kobieta zrobiła w Memphis na początku tego roku.
Niedawno w Internecie pojawiły się nagrania DVR. Uwieczniają moment w marcu, kiedy kobieta nie chciała się zatrzymać. Policja zablokowała tablicę rejestracyjną jej czerwonego Dodge’a Chargera. Rozpoczął się pościg. Ale nie na ruchliwych autostradach, ale na cichych wiejskich drogach. Dało to funkcjonariuszowi pole manewru.
Nie było tu żadnych fantazyjnych manewrów zatrzymania (PIT). Funkcjonariusz po prostu dotknął tyłu pojazdu. Lekkie pchnięcie. To wystarczyło, aby Charger zjechał z asfaltu i poleciał w trawę. Kierowca stracił kontrolę. Samochód wykonał salto. Przewróciła się i nadal leżała na dachu.
Po prostu leżała przez chwilę. Zmięty metal. Potem tylne drzwi skrzypnęły i otworzyły się. Wysiadł jej syn. Nie wyglądało na to, żeby był ranny. Ale był wyraźnie zszokowany. Po prostu pobiegł do najbliższego policjanta.
Zawieszone prawo jazdy. To była jej wymówka.
Wyszła z wraku. Powoli. Powiedziała funkcjonariuszowi, że ukrywa się, bo nie ma prawa jazdy. Odpowiedź przyszła natychmiast.
“Uciekłeś ode mnie, bo nie masz praw? Prawie zabiłeś swoje dziecko. Rozumiesz? To była najgłupsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłeś.”
Miał to na myśli. To brzmi tak. Czy obawa przed karą uzasadnia narażanie życia dziecka? Ledwie.





















