Nowi piloci „Grand Tour” doświadczają tego samego chaosu

0
12

Zapamiętaj tę datę. 4 września.

Amazon przywraca „The Grand Tour” z siódmym sezonem. Wszystkie sześć nowych odcinków ukaże się natychmiast. Brak tygodniowej dystrybucji. Po prostu czysty, nieocenzurowany chaos motoryzacyjny, dostępny w ponad 240 regionach.

Format pozostaje rozpoznawalny. Za kierownicą nie ma twarzy.

Główną wiadomością siódmego sezonu nie jest namiot (czy jest, czy nie); to trzej nowi prezenterzy.

Żegnaj stara trojko. Na scenę wchodzą James Engelsman i Thomas Holland z Throttle House. Dokonali skoku z YouTube do globalnego przesyłania strumieniowego. Dołącza do nich Francis Buragos. Miłośniczka pociągów, która jakimś cudem nagle zakochała się w samochodach.

To jest nagłe przejście. Zajęcie miejsca w tak znanym programie oznacza konieczność dokonania wielu porównań. Stały. Czy ci goście poradzą sobie w świetle reflektorów? Bardziej prawdopodobne. Czy powinieneś się denerwować? Tak.

Amazon pokazał nam już kilka zwiastunów. Przeprawa przez pustynię Angoli. Ale nie w wygodnych jeepach. Śledź samochody. Tylko śledzenie. Następnie zanurz się w malezyjską kulturę samochodową. Jazdy próbne potężnych pojazdów w Kalifornii. I bojownicy.

Zawsze bojownicy.

Engelsman nie osłodził tego. Powiedział, że przygoda z bojownikami zakończy się łzami. Dobrze. Pokonać. Specyficzny. Coś, co wymaga łaski. „Postanowiliśmy nawet rzucić wyzwanie całemu krajowemu systemowi prawnemu, protestując na szczytach gór”. Odważne posunięcie. Najprawdopodobniej nielegalne. Zdali sobie sprawę, że ich siła leży w umiejętności przegrywania. Wdzięcznie.

Czy cierpienie jest nadal na sprzedaż? Niewątpliwie.

Holland ujął to wprost. W tym programie nikt nie będzie trzymał Cię za rękę. Wyrzucono je na wolność w podejrzanych pojazdach. Lekcja nie dotyczyła odwagi. Oraz we własnych słabych umiejętnościach podejmowania decyzji. Spodziewaj się śmiechu. Może też obcisłe spodnie.

YouTube wykonał świetną robotę, wypełniając tę ​​lukę. Ale to jest większe. To wysokobudżetowa podróż połączona z pokazem samochodów.

Więc. Czy oglądamy?

Prawdopodobnie powinniśmy.

Ale czekamy do września. Zobaczmy, czy Throttle House może ponownie złamać Internet. Albo po prostu ich samochody. To też wystarczy.